To nie my!

Loading

W mieszkaniu było cicho i rześko, dzięki wiosennemu powietrzu z uchylonego okna w kuchni, przez które wdzierało się ostre słońce. Zegar na piekarniku wskazywał dwunastą trzydzieści dziewięć.
Okna wychodziły na ruchliwą ulicę, z której dało się słyszeć glissando nowoczesnego tramwaju.


Czarny sznaucer olbrzym spał rozciągnięty na kanapie, gdy nagle zaczął machać łapami i piszczeć przez sen.
Nebelung z wysiłkiem otworzył oczy, przeciągnął się i zeskoczył na podłogę.
Podszedł do kanapy. Przez chwilę obserwował drgające psie uszy, po czym bez cienia zahamowań pacnął łapą prosto w wilgotny nos psa.


Pies ocknął się i zdezorientowany rozejrzał po mieszkaniu. Spojrzał na kota i delikatnie warknął.


Nebelung wskoczył na kanapę, ale szybko zeskoczył, gdy usłyszał kłapnięcie szczęki nowego kolegi. Nie zamierzał poddać się w tej rozgrywce, miauknął i wysunął pazurki, którymi przejechał po psim łebku.
Młody sznaucer odebrał to, jako zaproszenie do zabawy i mocniej pacnął nebelunga łapą.


Kot wskoczył na stolik i przeskoczył na komodę. Pies ruszył za nim. Kot szybkim ruchem przeskoczył na duży stół. Sznaucera nie trzeba było dwa razy prosić, by dołączył. Kot zeskoczył i udał się w stronę kuchni, ale i tam pies nie odpuścił.


Za oknami szarzało, kiedy zazgrzytały klucze w drzwiach wejściowych. Kobieta z przedpokoju weszła do salonu i zobaczyła na kanapie śpiącego psa z kotem.


Zapaliła lampkę i krzyknęła. Zdziwione zwierzęta podniosły łebki i ziewnęły.


__
28.4.2026
NStyl/12 W temacie: Jakoś tak wyszło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

cztery + cztery =