Szelmy w akcji

Loading

Spotykali się regularnie trzy razy w tygodniu na treningach. Dwunastoosobowa grupa i trener. Wymagający, pełen zapału i energii.
Grali amatorsko w koszykówkę, bo byli zapalonymi fanami Wójcika i Śląska Wrocław. W zeszłym roku mieli okazję zmierzenia się z inną drużyną, ale nie poszło im najlepiej.
Czasami w tajemnicy przed trenerem, który był zbyt pryncypialny, grali w karty na vouchery z Biedronki.


—  Z uwagi na nową kontuzję pana Ryszki trochę zmieniłem skład, więc uważnie słuchajcie, bo nie będę powtarzał trzy razy. Pan Kowalski  rozgrywający. Pan Zębaczyński na środek. Pan Borkowski, pan Kukułka i pan Sosnowski na skrzydła. Resztę zapraszam na ławki.


— Trenerze, dlaczego Kowalski ma być rozgrywającym? Jeszcze ani razu nie trafił do kosza. To ja powinienem być rozgrywającym!


— Szanowny panie Ziółko, jeśli pan Kowalski sobie nie poradzi, to obiecuję, że na następnym spotkaniu pan zostanie rozgrywającym. A teraz zapraszam na ławki.


— Panowie jesteście w dobrej kondycji, proszę o więcej brawury! Piłka sama nie wrzuci się do kosza. Raz, dwa!
— Czy on mówi do nas?
— Chyba do nas, ale pewności nie mam.
***


— Moi drodzy, jak wiecie, od dziś będziemy spotykali się w zmniejszonym składzie, dlatego chciałbym zaproponować wam zmianę formy aktywności. Proponuję piłkę nożną.


— Ordynatorze, czy to dobry kierunek dla siedemdziesięciokilkulatków?


__
28.4.2026
NStyl/12 W temacie: Parszywa dwunastka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

szesnaście − jeden =