![]()
Na uboczu, w krzakach cieniu, siedział zboczek w uniesieniu.
Toczył czasem wzrok zamglony, pobudzając swe aksony.
Siedział cicho, przyczajony, mógł się poczuć odrzucony.
Nie chciał wcale, w założeniu, by skończyło się na chceniu.
Z żadnej strony nawet cienia, a tu fallus schnie z pragnienia.
Wepchnął był maczugę w spodnie, żeby iść do ludzi godnie.
Lecz usłyszał w przeszłej chwili, jakby mech do niego kwilił.
Schylił czujnie prężne ciało, „jeszcze tego brakowało,
Iżby jakiś mięczak-ssak, chciał odłączyć mnie od bab”
Chociaż myślał nieprzyjemnie, czyniąc ruchy nadaremnie
Odrobina serca jego, wyszukała kwilącego.
Pod stertami liści, witek, znalazł dewiant swój dobytek.
Postać mnoga, wystraszona, no i nieco wygłodzona.
W zamyśleniu tkwiąc pochyło, coś go raptem zaskoczyło.
Jak nie wrzaśnie, jak nie ryknie, a tu mucha skrzydłem bzyknie
W okolicach jego tyłka poczuł boleść nawet w żyłkach.
Sam nie wiedział co ma robić, chciał uciekać, szukać broni.
Więc popędził kłusem w las, czując mękę cały czas.
„Znowu, znowu mi to zrobił, jakiś potwór chce mnie dobić!”
Kłuł go w odbyt swoim mieczem, jakże bolał go tyłeczek.
Biedaczysko w swym omdleniu, myślał wciąż o ocaleniu.
Nagle padł w zarośla dzikie, pobudzając swą logikę.
„Tu mnie bestia nie przyłapie, a jak przyjdzie to go złapię”.
Legnął plackiem z tyłkiem w górze, nie chciał być we własnej skórze.
„Byt mój marny, fallus zdycha, mam się stać wzorem pątnika?”
Setki myśli, milion wizji ani jednej zaś decyzji.
Krwawił kapkę odbyt skuty, zboczek leżał, jakby struty.
„Ależ czemu Raj-Dobroci, nie pozwalasz bym popsocił
Chociaż cycka bym pomacał, miałbym z czym do chaty wracać
Obywatel jestem dobry, i jak każdy, mam swe hobby” .
Żal ogarnął zboczka wielki, adresując swe obelgi
Pod adresem Pana z Chmur, „przecież jam jest człowiek twój”
To na twoje podobieństwo pokazuję paniom męstwo
Że w ukryciu, z zaskoczenia, ja przerywam pakt milczenia!
Panie w pąsach, panie w dąsach, a ja wśród nich nago w pląsach
Jestem zboczek szanowany, ja mam hasła, mapy, plany.
Swoje miejsce mam w buczynie, tam deskrypcję innym czynię
Na komendzie mam swą celę, chcę pogłębiać swą karierę!
Bądźże anioł, bądźże chłop, ty też musisz wsadzać czop
Ratuj mnie z niebios topieli, trzymaj zdała swych anieli
Moja scheda od pokoleń, ja nie jestem amatorem
Daruj mi więc przewinienia, mego hobby nie oceniaj
Odbyt bolał go piekielnie, lecz ból znosił nader dzielnie.
Ból materii mija z czasem, ból istoty dłuższy zasięg .
Próżno szukać w domysłach próżni
Jak światem świat, tak ludzie są różni.
Jedni się przejmą ciała odbytem.
Inni od bytu przemkną z przepychem.
__
09.2010
(Wykasowany tekst z portalu literackiego i niezapisany w domowym archiwum, ALE WYŁOWIONY z internetów, dzięki Wayback Machine!)