Zawiniątko (37) (2009/2026)

Loading

«Edycja 2.2026»
Nad prowincją Chiang Mai słońce dogasało, wgryzając się w linię horyzontu. Cienie wydłużały się nad polami ryżowymi, wyganiając robotników w stronę wioski. Jutro, o świcie, grzbiety znów zgięłyby się w tym samym, mozolnym rytmie.
Idąca skrajem pola staruszka dostrzegła stertę szmat. Przystanęła. Z głębi brudnego zwoju dobiegło ciche, rytmiczne kwilenie. Kobieta oblizała usta, suche i szorstkie jak papier ścierny. W jej głowie, niczym powidok, pojawił się różowy, tłuściejszy prosiak – może zgubiony przez handlarzy, a może skradziony i porzucony w popłochu.
Dźwięk przybrał na sile, gdy wyczuł bliskość żywej istoty. Kobieta trąciła kopczyk bambusowym kijem, zamierając w oczekiwaniu. Cisza, która zapadła, uderzyła ją lękiem o to, że „obiad” właśnie skonał. Gorączkowo, dłońmi wykrzywionymi od dekad pracy w błocie, zaczęła rozdzierać kolejne warstwy płótna.
Gdy w końcu dotarła do środka, oniemiała. Patrzyła przez chwilę na zawartość tobołka, aż żołądek skręcił jej się w bolesnym skurczu. Zamiast zapachu pieczystego, poczuła jedynie ciężar kolejnej gęby do wykarmienia. Wymierzyła w stertę łachmanów furiackie kopnięcie i odeszła w stronę chaty, nie oglądając się za siebie.
(169słów)
***

«Oryginał 2009»
sunboy sleeps 
w miejscu gdzie słońce stykało się z ziemią
w prowincji Chiang Mai zmierzchało wszyscy

którzy pracowali na poletku ryżowym zaczęli
zbierać się do swoich domów by jutro przyjść tu i znowu ciężko pracować
wracająca do domu staruszka po całym dniu

ciężkiej pracy znalazła stertę łachmanów
zdziwiona podeszła bliżej i wtedy usłyszała
cichutkie kwilenie oczami wyobraźni zobaczyła
małego różowego prosiaczka którego mogli zgubić

złodzieje trzody chlewnej oblizała się
głos nasilał się jakby źródło kwilenia czuło że
ktoś jest obok zaciekawiona staruszka

pochyliła się i lekko trąciła łachmany kijkiem
o który się opierała przez moment stała
wyczekując reakcji kopczyka ale kwilenie ustało

zaniepokojona że jej obiad zdechł
wykrzywionymi dłońmi od ciągłej pracy w polu
poczęła rozchylać połacie łachmanów w nadziei
na dostatni posiłek gdy w końcu dokopała się
na spód oniemiała spojrzała na zawiniątko
poczuła skurcz w żołądku i pełna złości
kopnęła kopczyk rozczarowana odeszła
zostawiając stertę łachmanów za sobą

__
12.08.2009
(Znalazłam na mailu trochę starych wierszyków)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

12 + sześć =