Wilkolis

Loading

W ciemnej komnacie, w północnym skrzydle zamku
Bawił się książę konikiem, przy mdłym blasku kaganku
Chłopiec lat blisko czternastu, o duszy ancymona
Towarzyszyła mu niania, dość ciężka matrona
Dochodziła północ i zamek oblekło milczenie
Gdy z pobliskich lasów doszło młodzieńca kwilenie
Książę popatrzył na nianię czekając, aż ta zaśnie
Komnatę zaś dopadnie ciemność, gdy kaganek zgaśnie
Niania, której sam ojciec – król powierzył swojego potomka
Chwilami zamykała oczy, zasnąwszy, nie słyszała dzwonka
Co z rozmysłem księciu założono, choć nie miał ochoty
Żeby słyszeli go dworzanie i jego przewrotne psoty
Miał książę smykałkę, jak przystało na utracjusza
Lecz koncept wymyślny, po przodkach geniuszach
Wymknął się tedy młodzian, pobiegł skrótem w las
Miał czas, by poznać prawdę, póki nie przyjdzie brzask
Kwilenie nie ustawało, dźwięk rozrywał ciszę
Ponadto przerywane wilczym, czy też psim wyciem
Książę wstrzymał oddech, strach go obezwładnił
Miał wizje, jakoby coś fruwało tuż obok, czy nad nim
Zawrócić nie zamierzał, ciekawość go pchała w przód
~Czyżby zakończyć się miał na mnie mojego ojca ród?
Igły go kuły po twarzy, o szyszki potykał się często
Świerki, sosny, modrzewia rosły w borze dość gęsto
Noc szczelnie okryła fasadą ciemności złowrogi las
~Chodź do nas, przyjdź do nas, już czas, już czas…
Księcia dreszcze obiegły, nogi nie chciały go nieść
Wtem go dobiegła melodia, to lasu była pieśń
~Witaj nam przyszły królu, my żeśmy poddani twoi
~Nie lękaj się nas, nie obawiaj, jako że twoi to swoi
~Krzywda ci się nie stanie, my na rozkazy czekamy
~Nad twoim i zamku spokojem, od świtu do nocy czuwamy
Książę przetarł oczy, niepewny, nie spostrzegł żadnej zjawy
Lecz wyraźnie głos słyszał, co echo posiało w źdźbłach trawy
Stąpał delikatnie, jakby ujrzeć miał stwora spod ziemi
Choć oczy przywykłe w ciemnościach, to świat cieniami się mienił
Strudzony pieszą wędrówką, wyszedł na leśną polanę
W blasku poświaty księżyca, ujrzał obrazy nieznane
Zwierzęta, jakich nie widział, a różne bestie już poznał
Za sprawą ojca-króla, wiele przygód w swym życiu doznał
Powoli zakręcił się wokół swej osi, dokładnie zerkając na boki
Zmęczony usiadł na ciepłej ziemi, przed nim stworzenia na dwa kroki
Jedno młodzieńca zdziwiło ogromnie, stworzenie do psa zbliżone
Choć ciało do lisa miało pokrewne, głową wilka było obdarzone

__
Cdn kiedyś tam 29/31.07.2009. 01.59
(Znalazłam na mailu trochę starych wierszyków)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

trzy + 6 =