Szkic***

Loading

paść bym mogła boże krzyżem do twych stóp
lecz mnie uśmierciłeś boże – czuję trupi chłód!
chodzę i serce mi bije dudniąc z pomiędzy żeber
przemawiam słowem zbolałym a myśli wyryte w niebie
credo niczym pies Pawłowa do ciebie zwyczajone
one serce i dusza a ciało zbyt zmęczone
pogonią za wyobraźnią nie ma miejsca dla ciebie
bo dla żywych trupów miejsce zajęte w glebie
za wszystkie męki duszy za męki serca mego
należy mi się miejsce u boku anielskiego
miej zatem wzgląd na mnie upadłej córy ziemi
oraz na innych miej baczenie bo ja razem z nimi

nie boże nie ty nim jesteś on ma dopiero przyjść
nie mówię o twym synu
jak z krzyża mógłby zejść?
ten co nadejdzie niebawem
będzie zbawieniem ludzi
od wszelkich złych uczynków
zło ich już nie ostudzi
a wszyscy co żyją nie-żyjąc
odrodzą się na nowo
by w sercu miłość nieść
podążać nową drogą…

__
Kraków 25.04.2009.
Warszawa 25-26.04.2009.
(Znalazłam na mailu trochę starych wierszyków)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

sześć + piętnaście =