Jak mi szybko mija tydzień (2009 do edycji)

Loading

Poniedziałek rano i znowu to samo:
pobudka w pół do siódmej
bez cukru kawa z mlekiem
prysznic expresowy
i suszenie głowy
bieg na przełajowy
w tempie sekundowym
do pracy, do pracy
jakże ja się cieszę!

A we wtorek rano
mała zmiana będzie
bo zbrakło mi mleka
w lodówkowym rzędzie
lewą nogą wstałam
w dodatku wdępnąwszy
w piesia kupkę ciepłą
pobiegłam zakląwszy
do łazienki szybko
by do pracy ruszyć
za spóźnienie będą
znowu głowę suszyć

Za to w środę mogę
pospać nieco dłużej
od razu na duszy
robi mi się luźniej
pomału do przodu
bez chwiejnych wywrotów
ćlamię swe śniadanie
gotowa na wszystko
w szczególności na
miły i leniwy dzionek
ciepły łyk substancji
za oknem skowronek

Czwartki mkną przed
siebie, jak komety dzikie
tu ranek, już trzecia
wychodzę potulnie
nie pamiętam nawet
czy dziś pracowałam
może przysypiałam
może w miejscu stałam
już wieczór, kolacja
skrawki wiadomości
zamykam oczy z ulgą
czekając wiotkości

Piątek mi się jawi, jak kochanek z marzeń
czekam dni wszystkie
full zdarzeń, wydarzeń
biegnę po omacku
w jedną, drugą stronę
odbieram telefon
lub sadzę piwonię
zwalniam na moment
rozkosz w sobie czując
kradnę promień słońca
cicho podśpiewując
kładę dłonie pod głową
nogi skaczą w górze
och, piątku zalątku
ja się w tobie durzę!

Sobota, szybkie, krótkie wdechy
i kawa z mleczańskiem
ot, tak dla zachęty
prac dziennych, sobotnich
na summus tygodnia
obiad ciepły, odświętny
kolacja z winem niedrogim
jakiś deser cielesny usta-
usta-wicznie zdjęłam z siebie
resztki tygodniowych
wsteczności poddaję się Tobie
dla współ-przyjemności

A w niedzielę za to
dupki nie podnoszę
wczorajszy obiad jarski
prawie, jak rykoszet
odbija się echem po
tkankowych ścianach
leżę i czytam
jestem zbyt skopana
zbieram siły, mnożę
do przyszłego rana

__
28.04.2009.
(Znalazłam na mailu trochę starych wierszyków)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

cztery × trzy =