![]()
pojawił się znikąd na pobliskiej drodze
z uśmiechem na twarzy
sandałem na nodze
na drugiej sandał także widać było
skarpety do kostki
i coś z niego biło
blask dobro ciepło
radość istnienia
mógłby uśmiech wydobyć z każdego kamienia
przemawiał ogłaszał
tajne enuncjacje
i czuł pod bruzdami ogółu frustracje
pytali go wielcy
mali i najmniejsi
odważni w mowie oraz ci najśmielsi
jak tworzyć komponować
formy konstelacje
by najlepsze były człowiecze relacje
a on patrzył tylko tęsknymi oczami
w dal nieuchwytną
przepaść między nami
na koniec westchnął i znikł w niepogodzie
i nic nie zostało po wzniosłym bełkocie
*
25.9.2023/28.9.2024 (poprawka 2 ost.strofy)