1.

Loading

pojawił się znikąd na pobliskiej drodze
z uśmiechem na twarzy
sandałem na nodze

na drugiej sandał także widać było
skarpety do kostki
i coś z niego biło

blask dobro ciepło
radość istnienia
mógłby uśmiech wydobyć z każdego kamienia

przemawiał ogłaszał
tajne enuncjacje
i czuł pod bruzdami ogółu frustracje

pytali go wielcy
mali i najmniejsi
odważni w mowie oraz ci najśmielsi

jak tworzyć komponować
formy konstelacje
by najlepsze były człowiecze relacje

a on patrzył tylko tęsknymi oczami
w dal nieuchwytną
przepaść między nami

na koniec westchnął i znikł w niepogodzie
i nic nie zostało po wzniosłym bełkocie

*
25.9.2023/28.9.2024 (poprawka 2 ost.strofy)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

trzy × 4 =