Baśń o wilku i chłopcu

Loading

Matka, co noc tuliła dziecię
Głaskała je po policzku
A gdy płakało paliła świecę
Szepcząc cichutko baśń o wilku
Zwierzę na wskroś było dzikie
Panowało w lesie, w górach, na polach
Przywódcą sfory był licznej
O nim mówiono w gospodach.
Gdy ginęły owce, źrebaki, jałówki
Wszyscy wiedzieli, kto sprawcą był
Ludziom groziła bieda, głodówki
Bo we wsi grasował – przywódca wilk
Wzbudzał on strach wśród całego ludu
Polował również na ludzi stąd
Zabijał młodych i starych bez trudu
Lecz tylko dzieci oszczędzić mógł
Zdaje się jakby to było wczoraj
Zdarzyła się przedziwna rzecz
W ubogiej chatce umarła chora
Matka pozostawiwszy dziecko na śmierć.
Rozległ się w domu płacz
Słabiutkie, samotne łkanie
Wiatr zaniósł je daleko
Bo wiedział, że to ratunku wołanie.
Usłyszał to przywódca – wilk
Ruszył przed siebie w nieznaną dal
A płacz unosił się echem, to milkł
Słychać było w nim rozpaczliwy żal.
Gdy dotarł do chatki – głodny, zmęczony
Wskoczył do środka i padł
Potem zobaczył dziecko zlęknione
Maluch siedział i suchy chleb jadł.
Chłopiec miał wtedy około dwóch lat
Czarne, gęste włosy
Apetyt miał bo wszystko zjadł
Nawet zbożowe kłosy.
Musnął wilk jęzorem chłopca

Jakby wilczym był szczeniakiem
Ta znajomość nie była już obca
Uśmiech dziecka był dla wilka znakiem.
W powrotną drogę udało się zwierzę
A przy nim chłopczyk dreptał
Za ogon, czy ucho maluch wilka bierze
A wilk pomruki szeptał.
Gdy doszli do celu to wilcza brać
Chciała zapoznać malucha
Lecz przywódca – wilk nie chciał im dać
Powodu do ryzyka.
Podskoczył do sfory zęby wyszczerzył
A oni wiedzieli, co znaczyć to ma
Z daleka od dziecka, każdy mógł przeżyć
Postanowili oszczędzić swych ran.
I razem zostali, chłopiec i wilk
Razem jak dwaj przyjaciele
Skryli się w lesie, tam był ich dom
Niech wiatr legendę tę niesie…

__
2009
(Wykasowany tekst z portalu literackiego i niezapisany w domowym archiwum, ALE WYŁOWIONY z internetów, dzięki Wayback Machine!)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

20 − 9 =